Legendy o polskich miejscowościach, które mają …bardzo dziwne nazwy :)

Na mapie Polski aż roi się od niecodziennych, zabawnych, a czasem wręcz absurdalnych nazw miejscowości. Niektóre z nich sprawią, że parskniecie głośno śmiechem.

Co powiecie np. na Niemyje-Ząbki?  Albo Kłopoty Stanisławy czy Paskudy? A inne?  Sieroty, Niezdara, Wielkie Oczy, Zimna Wódka, Zgon, Donosy, Krzywe Kolano, Pupkowizna, Pupki, Lenie Wielkie, Jednorożec, Złe Mięso, Wielka Lipa I zapewniam Was, że to jeszcze nie … koniec!

Uczniowie klasy szóstej najpierw pośmiali się, a potem zabrali do pracy.

Otóż ich zadaniem było wymyślenie legend, które tłumaczyłyby, dlaczego miejscowości noszą właśnie takie nazwy.

To na dobry początek… PASKUDY

  Dawno ,dawno temu, nie wiemy, kiedy dokładnie, ale za to wiemy , gdzie… Wyobraźcie sobie, że  działo się to w Warszawie, przy Krzywym Kole. W pewnej jamie osiedliły się dziwne istoty. Nikt nie wiedział, skąd się wzięły i jakie mają zamiary.

   Na początku mieszkańcy byli pozytywnie nastawieni do tych stworów, nie wadziły nikomu. Niestety, po jakimś czasie miejscowi odkryli, że to ich przekleństwo. Te dziwne istoty skakały po rynku, blokowały ruch, hałasowały, rozwalały kramy kupcom, niszczyły kamienice i wszystko, co napotkały na drodze. Podsumowując, zachowywały się jak rozpieszczone, rozwydrzone dzieci ,a nawet gorzej!

   Pewnego dnia do miasta przybył podejrzany kupiec z zachodu i chciał porozmawiać z burmistrzem. Zaproponował usługę … Otóż obiecał, że ma COŚ, co skutecznie rozprawi się z paskudami. Z całych sił zapewniał burmistrza, że jest znawcą dziwnych stworów. Tym, który miał wystraszyć paskudy raz na zawsze, a tym samym przegonić je z Warszawy, okazał się …Bazyliszek! Zdaje się, że go znacie! Burmistrz oczywiście  zgodził się.

 Bazyliszek zamieszkał w jamie paskud. Widząc to, stworki wściekły się, uciekły z Warszawy i założyły wieś. Mieszkały tam dosyć długo. Niestety, po około 50 latach wszystkie wyginęły. Podobno za często przeglądały się w lustrach. Niektórzy starcy jeszcze pamiętali te wkurzające istoty i na ich cześć nazwali tamtą  wieś Paskudy Wielkie. Zapytacie dlaczego wielkie? Pewnie myślicie, że były duże, ale w takim razie jesteście w błędzie – miały po prostu wielkie oczy.

                                                                                             Zosia Z., Marlena R.

LEGENDA O PODŁEJ GÓRZE

Dawno temu żył sobie pewien zły matematyk Barabarasz (sic!).  Wykorzystywał swoją inteligencję i wiedzę do oszukiwania biednych np. handlował niewolnikami.

   Pewnego pozytywnego dnia król Trolli wezwał go do swojej warowni na Wspaniałej Górze. Matematyk wyruszył od razu, bo król Trolli dobrze płacił , a kiedy dotarł na miejsce i spojrzał w dal, zobaczył piękny las i łąki pełne kwiatów. Zachwycony widokiem nie spostrzegł, że podeszli do niego strażnicy i zapytali, kim jest. On zaś dumnie odrzekł:

– Jestem  Barabarasz, słynny matematyk.

  Strażnicy zaprowadzili go do wartowni króla Trolli . Władca ugościł go wszelkimi dobrami i zorganizował wielką ucztę, podczas której powiedział, dlaczego go sprowadził.

– Jak myślisz, dlaczego tu jesteś? –  zapytał król.

– Nie wiem, choć  domyślam się –  odpowiedział matematyk.

–  Otóż chcę ,żebyś stworzył mi laskę piękna i dobrostanu, dzięki której będę mógł podnieść poziom życia w moim królestwie –  wytłumaczył król.

–  Oczywiście,  od jutra ruszam z pracą-  rzekł  ochoczo matematyk.

  Po czterech miesiącach Barabarasz ukończył swoją laskę i  podarował swoje dzieło królowi. Ten zapłacił mu czterema skrzynkami złota. Władca użył mocy laski i nagle rozstąpiła się ziemia, a z powstałej szczeliny wydobył się ryk. To była demonica Zosia!!!  Zniszczyła twierdzę i porwała matematyka aż do piekła, a góra, z której wyszła Zosia, została nazywana Podłą Górą, a na miejscu warowni powstała wieś Podła Góra.

Maks R. , Michał M.

LEGENDA O MIEJSCOWOŚCI KLUSKI

Dawno, dawno temu w Polsce, za rządów Kazimierza Wielkiego, było wiele małych wsi, którym trzeba było nadać nazwy. Król Kazimierz dbał o rozwój naszego kraju tak bardzo, że ludzie nie nadążyli ich wymyślać. A dziś opowiemy Wam, jak to było, że jedna z miejscowości została nazwana Kluski.

Pewnego jesiennego dnia król Kazimierz zaprosił wiele osób na ucztę. Bogaci panowie i ich żony przybywali na dwór królewski od południa. Jeden z nich, niejaki Jan, spotkał po drodze Annę Kluskę. Okazało się, że ta wpływowa kobieta także jechała na uroczystą kolację. Pojechali więc razem. Jan wpatrzony był w kobietę przez całą drogę. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Trzeba przyznać, że Annie także spodobał się Jan. Postanowili więc zamieszkać razem.

Ale czy decyzja nie okazała się zbyt pochopna?

Anna zarządzała całym domem. Już następnego dnia pokazała Janowi przepis na kluski, ponieważ w tej małej wsi nikt nigdy nie słyszał o takiej potrawie. Mieszkańcy wioski byli bardzo ciekawi, jak te kluski smakują.

Niestety, był to podstęp.

Anna dodała do klusek trucizny. Jan zaczął jeść pyszne kluseczki i od razu rozbolał go brzuch. Tak samo stało się z innymi. Anna patrzyła, jak trucizna zaczyna działać i … nie wiadomo dlaczego, sama także spróbowała.

I stało się. Kluski wyszły wszystkim bokiem. A dla uczczenia pamięci o tych, którzy tych klusek próbowali, miejscowość nazwano KLUSKI.

Nie jest to ulubione danie mieszkańców, ale tego pewnie się domyślacie….

Lena K. , Anita S.